Żywa koza z dużymi jądrami dla krewnych Obamy
Wybierając się na ucztę powyborczą w Kenii, musiałem zabrać ze sobą tylko jedną rzecz: kozę. Najlepiej taką, która jeszcze oddycha - "oznaka świeżości" - i z dużymi jądrami, co ma świadczyć o dobrej rasie - pisze z Kenii Rob Clilly w "The Times Polska". .

Posty powiązane:
  Przechowalnia dla ludzi Macierewicza
  "Isia" w II rundzie, Marta też
  Perspektywy dla branży są niezłe
  ITF Saint Malo: Ula Radwańska w 2. rundzie
  Villas śpiewem walczy o ziemię
  Radwańska: Może być medal
  Ważne dla tych na kredycie
  Czy jesteśmy przygotowani na euro?
  ITF Dubaj: Radwańska przegrała w finale
  "Ukraina za duża i zbyt skomplikowana dla UE"